100% więcej oszczędności? Podsumowanie 2 miesięcy bez zakupów

Podsumowanie 8 tygodni bez zakupów

Ponoć wystarczy zaledwie 21 dni by przyswoić nowe nawyki. Jeśli to prawda, to znaczy że ciężki ze mnie przypadek…

Nie będę czarować: przez te osiem tygodni czułam się jak narkoman na odwyku.

Jest to tym bardziej zadziwiające, że nie postrzegałam się jako osobę “z problemem”. Przeciwnie: uważałam się za królową oszczędzania! (i na pozór rzeczywiście mogło to tak z zewnątrz wyglądać).

Co mną wstrząsnęło najbardziej? Sprzątanie szaf i biblioteczki.

Nagle okazało się, że w rzeczywistości mam naturę chomika-zbieracza. A tak zadziwiali mnie ludzie z programów dokumentalnych o kompulsywnych zbieraczach…

Skąd ta góra gratów?

Myślę, że przyczynił się do niej fakt, że (o ironio!) uwielbiam polować na okazje cenowe i (co gorsza) jestem w tym bardzo dobra. Ciężko mi przepuścić dobrą okazję, nawet jeśli kompletnie danej rzeczy nie potrzebuję.

Dopiero teraz zatrybiłam, że każdy niepotrzebny zakup jest zbędnym wydatkiem, nawet jeśli udało mi się go dorwać za 10% jej realnej wartości.

Przez te dwa miesiące wiele się zmieniło. Konsekwentnie odpuszczam zakupy z listy “niedozwolonej”. Aby nie mieć poczucia, że tracę okazję, daję o niej cynk znajomym. Oczywiście tylko wtedy, jeśli akurat danej rzeczy poszukują. Nie mam zamiaru przyczynić się do zagracania cudzych mieszkań 😀

Nikt nie powiedział , że będzie łatwo…

Czy jestem z siebie zadowolona?

Cóż, humory mi się zmieniają jak w kalejdoskopie. Od euforii, po doły. Są chwile, kiedy rozpiera mnie duma, tyle już wytrzymałam! Mam poczucie, że robię coś dobrego i jestem pewna, że dam radę przez następne 10 miesięcy.

Czasami jednak wyliczam sobie w głowie, co bym chciała kupić. Między innymi nowy komplet farb olejnych (to nic, że ostatni obraz olejny namalowałam w 2005 roku) oraz maszynkę do makaronu (którą jak znam życie zapewne użyję dwa razy, poczym wyląduje w piwnicy)

Wewnętrzny szatan podpowiada:

Po prostu to kup, przecież nikt nie musi o tym wiedzieć. Napiszesz na blogu, że szlaban idzie Ci jak z płatka i już!

Wielokrotnie zdusiłam w sobie takie myśli, ale wciąż do mnie wracają od czasu do czasu. Nie codziennie, ale na pewno częściej, niż bym sobie życzyła….

Gdzie się czają pokusy?

tanie książki

Jakie kategoria okazała się najbardziej problematyczna? Zdecydowanie książki.

Kiedy nadchodzi premiera książki na którą czekam, ślinię się na jej widok. Z reguły kupuję (a raczej – kupowałam) na Amazonie, a tam łatwiej ulec zakupom, niż w tradycyjnej księgarni.

Ani książka nie jest “fizyczna”, ani płatność – wszystko jest wirtualne. Tracę przez to poczucie, że to prawdziwa transakcja za prawdziwe siano…

W kilku przypadkach uratowała mnie biblioteka, ale najbardziej interesujące dla mnie pozycje są wyłącznie w wydaniu angielskim.  Siłą rzeczy jestem zdana na Kindle’a (którego kocham miłością wielką i gorąco Ci go polecam). Na szczęście mam na nim tyle nieprzeczytanych książek zakupionych jeszcze w zeszłym roku, że na pewno starczą mi do końca 2016 😀

ebooki na kindle

Rezultat w kieszeni?

Walka walką, ale jakie są jej wymierne rezultaty? Aby sensownie to zweryfikować, wygrzebałam swoje wyciągi bankowe z zeszłego roku, by porównać je z ostatnimi tygodniami (ten sam okres, styczeń-luty, aby to porównanie miało sens).

Na samych kawach i przegryzkach na wynos (drobne śmieciowe zakupy, pan kanapka i te rzeczy) zaoszczędziłam 120 złotych w miesiąc!

kawa z kawiarni

A przecież zmian wprowadziłam o wiele więcej, łącznie z przygotowywaniem gotowych posiłków do pracy (lancze na mieście zredukowałam do absolutnego minimum) i rezygnacją z styczniowych wyprzedaży.

W sumie zaoszczędziłam o 100% więcej, niż w zeszłym roku. Nieźle, nie?

Wyzwanie na marzec

W każdej rodzinie żywność i chemia są ważną pozycją na liście zakupów. 

Zaczęłam baczniej się przyglądać cenom w sklepach i analizować wydatki na codzienne zakupy. Okazało się, że (zupełnie nieświadomie) regularnie nabierałam się na różne chwyty marketingowe!

To jest o tyle śmieszne, że jest to poniekąd moja branża. Powinnam być bardziej wyczulona na takie taktyki. Kurcze, jeśli ja się na nie łapię, to jakie szanse ma konsument bez doświadczeń w marketingu?

Zabrałam się do sprawy sprawdzonym sposobem: wróciłam do strategii, z której korzystałam jako spłukana studentka na emigracji. Wtedy ta metoda okazała absolutnie niezawodna…

W dwóch zdaniach jej teraz nie wyjaśnię (nie chcę tutaj zaśmiecać) – ale już niedługo opiszę całość w detalach, w ramach nowego cyklu

P.S. Mam nadzieję, że nie zniechęciłam Cię do podjęcia wyzwania szlabanu na zakupy? 😀

Tagi w tym artykule

3 super komentarzy

  • Przez ostatnie tygodnie bardzo zwracam uwagę na to, co kupuję, przeglądam gazetki promocyjne przed pójściem do sklepu i co się okazuje? To, że coś jest w promocji, wcale nie znaczy, że jest tańsze. Bo bywały produkty, które znajdowałam w zwykłych osiedlowych sklepach taniej, bez promocji. W ciągu ostatniego miesiąca zbierałam paragony przy zakupach spożywczych i jestem w szoku, jak markety robią nas w konia. Jestem bardzo ciekawa Twojej strategii. Czekam na nową serię 🙂

  • Mit pn. „w supermarkecie jest zawsze tanio” jest naprawdę silnie zakorzeniony w naszych głowach. Sama mieszkam na osiedlu, gdzie mam dwa sklepy „Lewiatan” (raczej nietani sklep i brzydki, brudny) oraz Almę (powszechnie znaną jako drogi supermarket). Sklepów typu Biedronka, Lidl nie lubię (nieistotne dlaczego), sklepiku osiedlowego prowadzonego przez np. jedną rodzinę nie ma. W przeszłości często jeździłam do sklepów typu hipermarket (nie dlatego, że je uwielbiam, ale będąc na macierzyńskim udawało mi się rzadko tylko znajdować czas na zakupy i robiłam je raz na 2-3 tygodnie). Wobec tego codzienne zakupy robiłam w Almie, a duże w markecie. Po wielokrotnym porównaniu cen stwierdziłam, że te same produkty są w tych samych cenach w drogim i tanim sklepie. Co więcej – produkty z wyższych półek są tańsze w Almie (i częściej w promocji), np. cena pewnej kawy 19,99 zł i 36 zł.
    Wczoraj pierwszy raz weszłam na Twojego bloga i chyba będę częściej tu zaglądać. Pozdawiam.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *