Dzień 31: Czy oszczędzanie to katorga?

Jak pewnie już wiesz, zawzięłam się i narzuciłam sobie roczny szlaban na wszelkie zakupy. Od startu minął już miesiąc! Idzie mi zaskakująco dobrze, obyło się bez żadnych wpadek.

Muszę jednak przyznać, wciąż zdarza mi się wędrować po sklepach internetowych i gapić na wyprzedaże. Ba! Nawet wypełniam wirtualny koszyk po brzegi! Pewnych nawyków ciężko się pozbyć. Na szczęście w porę przychodzi otrzeźwienie i porzucam koszyk tuż przed płatnością.

Wypisałam się ze wszystkich sklepowych newsletterów, bo tylko wodzą na pokuszenie…wyprzedaż, okazja, 70% taniej! Ratunku!!!

Najgorsze jest to, że niektóre oferty są faktycznie atrakcyjne. Ale zdecydowałam, że skorzystam tylko wtedy, gdy rzeczywiście zajdzie taka potrzeba. Bo jeśli to ma być szósta z kolei bluzeczka w paski, to wiekszego sensu to nie ma…

Jak oszczędzać pieniądze i przy tym nie cierpieć | homemaker.pl @HomemakerPL

Co było najtrudniejsze w tych czterech tygodniach? Wbrew pozorom – wcale nie zakupowe pokusy.

Refleksja po miesiącu bez zakupów

Wątpliwości pojawiały się po komentarzach otoczenia. Zdarzały się (rzadko, bo rzadko, ale jednak) krytyczne głosy. Powodowały, że zaczęłam się zastanawiać nad sensem całego przedsięwzięcia.

Może zacytuję jeden z nich:

Cały ten pomysł rocznego zakazu zakupów i oszczędzania brzmi depresyjnie. W imię czego się poświęcasz? Przecież ciężko pracujesz, chyba stać Cię na “normalne” życie, nie? Jakbym była na Twoim miejscu, czułabym się jak męczennik. Odpuść trochę!

Poniekąd sama jestem tym komentarzom winna. Być może powinnam się bardziej “ukrywać” ze zmianą stylu życia?

Cóż, nie obnosiłam się ze swoim postanowieniem (nie w „realu”). Nikogo nie “nawracałam”. Skupiłam się na sobie. Na wybieraniu bardziej ekonomicznych zamienników i na pracy nad swoimi nawykami.

Na przykład:

  • Przestałam zamawiać kawę na wynos. Piję rozpuszczalną w biurze lub własną “wypasioną” wersję w domu. 
  • Zaczęłam zwracać wiekszą uwagę na to, jakie warzywa są aktualnie w sezonie (teraz w sumie to prawie żadne :-D). Uczę się je przyrządzać dania z mniej popularnych (a tak samo smacznych) kawałków mięsa.
  • Zapisałam się do biblioteki. Wycofałam się z prenumerat pism, które i tak leżały odłogiem.
  • Pozbyłam się góry ciuchów.
  • Kosmetyki kupuję tylko wtedy, gdy już naprawdę wykończę poprzednie opakowanie.
  • Wyjścia na lancz okroiłam do minimum i sama przygotowuję jedzenie do pracy.

Dla wielu ludzi przynajmniej jedna zmiana z tej listy powyżej może być szokująca i wiązałaby się z ogromnym poświęceniem. Usłyszałam między innymi:

“Nie mogłabym żyć bez kawy od baristy”

“Udziec wołowy? Daj spokój, będzie smakować, jak podeszwa”

lub “Z biblioteki? Nie ma jak zapach świeżej książki prosto z księgarni!”

Cóż, z tej perspektywy rok bez zakupów rzeczywiście może się wydawać męczarnią.

Jak oszczędzać pieniądze i nie zwariować?

Chciałabym jednak zwrócić uwagę, że te wszystkie zmiany wprowadziłam JA. Dla siebie, dla własnego pożytku. To, co ma pozytywne działanie w moim przypadku, nie musi być dobre dla każdego.

Ten miesiąc bez zakupów (i jednocześnie miesiąc “odgracania”) sprowokował mnie do osobistych refleksji. Do prób zrozumienia, co tak naprawdę jest dla mnie ważne.

I tą walką o lepsze, pełniejsze zycie dzielę się tutaj. A że dla każdego “dobre życie” oznacza coś innego, to moje pomysły mogą po prostu nie przypaść każdemu do gustu. Dla zobrazowania tematu:

Uwielbiam czytać i czytam bardzo dużo, ale rzadko wracam dwa razy do tej samej książki.

Regały pełne nieruszanych wolumenów zaczęły mnie po prostu przytłaczać. Zabierały mi miejsce na przechowywanie, czas na sprzątanie i pieniądze przeznaczone na ich zakup.

Czy pozbyć się niekochanych książek? | homemaker.pl @HomemakerPL

Przy odgracaniu domowej biblioteczki zostawiłam na półce tylko te, po które sięgam przynajmniej raz w roku. Nowe lektury pozyskuję z biblioteki, od znajomych książkofili lub w formie kindlowych ebooków z Amazona.

Być może dla Ciebie pokaźna biblioteka to konieczność i często korzystasz ze swojej kolekcji? Jeśli tak, to rzeczywiście nie ma sensu z niej rezygnować.

Dla mnie półka pełna niekochanych książek nie ma wielkiej wartości. Tak samo nienoszone ubrania i obejrzane już filmy na płytach. 

Istotne są dla mnie inne rzeczy – między innymi:

  • Wyższej jakości żywność. Solidne sprzęty do jej przyrządzania.
  • Wyjścia i podróże (bliższe i dalsze) wraz z rodziną.
  • Moja praca i najlepszy możliwy sprzęt do jej wykonywania.

I tutaj nie szukam oszczędności na siłę, zapłacę wyższą cenę za wyższą jakość.

Jeśli coś nie ma na mnie istotnego wpływu, wybieram tańszą alternatywę. Nie mam problemu z ciuchami “no-name”. Mają być przyzwoitej jakości, funkcjonalne i mają mi się podobać. Drogie gadżety też mnie nie jarają. Nie czuję potrzeby wymiany telefonu tylko dlatego, że pojawił się nowy, szybszy model. Szukam najtańszej oferty na prąd czy telefon.

Tak więc, mogę pewnie odpowiedzieć:

Ograniczanie zakupów nie jest męczarnią

A raczej – nie musi nią być, wszystko zależy od odpowiedniego nastawienia.

Frustracja nawiedza tych, którzy próbują ciąć wydatki w obszarach dla siebie ważnych. Jeśli jesteś koneserem łiskaczy, nie zamieniaj ich na whisky Value (choć nic nie stoi na przeszkodzie, by szukać promocji na upatrzoną butelkę). Lubisz modę? Nie tnij budżetu ciuchowego do zera! Ale może pomyślisz o wymianie z innymi, lub nauczysz się je samodzielnie przerabiać?

Po miesiącu bez zakupów uważam, że naprawdę można żyć szczęśliwiej, wydając mniej.

Refleksje po miesiącu szlabanu na szopping: czy oszczędzanie musi być męczarnią? | homemaker.pl @HomemakerPL

Rozważ więc:

  • Jakie obszary życia są dla Ciebie ważne? (i tu wydawaj, w to inwestuj)
  • A jakie nie mają wartości i są tylko koniecznością? (tu możesz ciąć koszty)

Jeśli coś nie jest ważne i wartościowe, nie warto marnować na to swojego czasu, energii i pieniędzy.

Lekcja na następny miesiąc?

Nastepnym razem na stwierdzenie: Przecież możesz “żyć normalnie”!

Odpowiem: Ależ ja żyję normalnie! I już wkrótce spełnię swoje marzenia. A Ty na co czekasz?

 

Tagi w tym artykule

1 Komentarz

  • Trzymam kciuki. Osób wątpiących w sens ograniczania się w zakupach nie brakuje. Niektórzy są stworzeni do wygodnej konsumpcji i świadomie lub mniej jej ulegają. Ważne, żeby wytrwać w swoich postanowieniach, nawet jeśli na pierwszy rzut oka wydają się niepopularne 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *