Promocje w sklepach: zaoszczędź BEZ WYRZECZEŃ dzięki jednej sprytnej taktyce

Czy przytrafił Ci się kiedyś taki scenariusz?

Uzbrojona w krótką listę zakupów, udajesz się do ulubionego spożywczaka.

Wydaje Ci się, że wybrałaś sklep mądrze, bo ma często atrakcyjne promocje na produkty, których potrzebujesz. I rzeczywiście – od progu wita Cię gazetka z ofertą specjalną na rzeczy po które przyszłaś. Ładujesz wózek po brzegi.

Niestety, nie ma mąki. Twoje dzieciaki czekają na naleśniki, więc mąka musi być!

Po drodze do domu zawadzasz więc o inny sklep, w którym bywasz tylko sporadycznie. W drodze po mąkę, przechodzisz przez dział z nabiałem. Kątem oka zauważasz serek wiejski ulubionej marki (ten sam którego 10 sztuk właśnie kupiłaś w mega promocji w poprzednim sklepie). Z zadziwieniem patrzysz na cenę: jest o 70 groszy niższa! I to nie jest promocja, tylko cena regularna.

Trochę Cię zamurowało, bo to oznacza, że (nieświadomie) regularnie przepłacasz za ulubiony produkt. I czujesz się oszukana, bo niby jaka to była promocja?

Założę się, że przytrafiło Ci się to przynajmniej raz. Sklepy zalewają nas co tydzień gazetkami. Promocje powtarzają się tak często, że łatwo stracić rozeznanie jaka jest faktyczna cena regularna.

promocje-w-sklepach

Promocje w sklepach: okazja czy ściema?

Pamiętam pewną aferę z czasów, gdy mieszkałam w Wielkiej Brytanii. Wielkie sieci handlowe regularnie stosowały nielegalne praktyki: sztucznie zawyżały ceny produktów na jeden dzień, po to by je za chwilę spektakularnie obniżyć z wielkim banerem “70% taniej!”. Nie zaobserwowałam aż takich wahań cen w polskich sklepach, ale rzeczywiście trudno jest ocenić ich atrakcyjność przez ten zalew “promocji”…

Pocieszę Cię: na wszystko jest sposób. Przygotowałam trzy strategie, ale najlepsza to ta ostatnia 🙂 Dlatego gorąco Cię zachęcam do przeczytania wpisu do końca.

Strategia 1: Internetowy koszyk cen

internetowy koszyk cen pomoże w poszukiwaniu promocji w sklepach | homemaker.pl @HomemakerPL

Możesz skorzystać z publikowanego co jakiś czas koszyka cen. Jest to porównanie kosztu zakupów piędziesięciu różnych produktów (o takich samych parametrach, marka, gramatura etc.) w ponad dwudziestu sieciach handlowych. Znalazłam tam bardzo przydatne narzędzie, nazwane “Stwórz własny koszyk”. Możesz w nim wybrać miasto, ulubione sklepy i zaznaczyć produkty, które kupujesz. Strona sama Ci wyliczy, który sklep jest najtańszy.

Minus? Tak jak wspominałam, portal uwzględnia tylko (i aż!) 50 produktów. Jeśli często kupujesz coś nietypowego, wówczas to porównanie raczej nie będzie dla Ciebie pomocne.

Strategia 2: Wyszukiwarki sklepów internetowych

Rynek eCommerce w Polsce stale rośnie, coraz więcej sieci handlowych otwiera swoje sklepy online. Większość ma na razie ograniczony zasięg (jeśli chodzi o dowóz), ale nie stoi to na przeszkodzie aby z nich skorzystać wyłącznie w celu sprawdzenia cen.

Czasem trzeba się zarejestrować, aby uzyskać do nich dostęp – jest to bezpłatne i nie obliguje Cię do zakupów.

Sklepy ze sporym wachlarzem produktów to: Auchan Direct, eZakupy Tesco, ePiotr i Paweł, Alma24 i eLeclerc (jeśli jakiś przegapiłam, daj mi znać proszę w komentarzu – już wkrótce pojawi się wpis o spożywce w internecie)

Jeśli chcesz porównać kilka sklepów za jednym zamachem, sprawdź stronę Alleceny.

Minus? Cena online potrafi się różnić od ceny w sklepie stacjonarnym. To przydatne narzędzie, ale tylko do określenia ceny orientacyjnej.

Strategia 3: Twoja własna KSIĘGA CEN

supermarket z góry

Księga cen uratowała mi skórę 10 lat temu. Mój emigracyjny studencki budżet zupełnie się nie dopinał i musiałam mocno kombinować, żeby się utrzymać.

Nie pomagało mi, że sklepy w UK bombardują klientów promocjami dużo intensywniej niż te nasze rodzime. Komplikują oferty do tego stopnia, że ciężko wyliczyć faktyczną cenę bez dłuższego pomyślunku lub kalkulatora.

Pięć sztuk w cenie czterech; kup dwie – dostań jedną w gratisie; super zestaw 10 sztuk za 5 funtów (gdy cena jednostkowa to 30 pensów)….i tak dalej, i tak dalej. Nie raz wpuścili mnie w maliny, skubańce.

Na jednym z forów o oszczędzaniu natrafiłam na strategię prowadzenia swojego własnego rejestru cen. Dzięki niemu bez problemu zaczęłam rozróżniać naprawdę atrakcyjne oferty od “fejków”.

Z czasem zrezygnowałam z tej metody, ponieważ pojawiła się rozbudowana internetowa porównywarka i mogłam bez problemu sprawdzić wszystkie aktualne ceny bez wychodzenia z domu. W Polsce niestety takiego rozwiązania (jeszcze) nie ma. Pojawiają się różne aplikacje, ale według mnie wciąż dosyć rozczarowujące.

Wróciłam więc do sposobu sprzed lat, z bardzo dobrym skutkiem. Może i Ty skorzystasz?

Księga Cen – o co chodzi?

Jak odróżnić prawdziwe promocje w sklepach od marketingowych chwytów? | homemaker.pl @HomemakerPL

Krótko mówiąc, jest to zeszyt do zapisywania cen, które płacisz za ulubione produkty.

Możesz go prowadzić na przykład:

  • w formie elektronicznej (tabelka na excelu, notatnik na smartfonie)
  • jako wydruki PDFa i zapisywanie odręczne
  • w tradycyjnym szkolnym zeszycie
  • i mój osobisty hit: w książeczce adresowej

Niezależnie od wybranej formy, księga cen to świetne rozwiązanie jeśli próbujesz obniżyć koszty codziennych zakupów.

Nawet jeśli nie zależy Ci na oszczędzaniu, to i tak warto. Bądź świadomym konsumentem i nie pozwalaj działom marketingowym wielkich firm robić się w bambuko! Jeśli towar jest rzeczywiście lepszej jakości (i dlatego droższy) to okej – ale jeśli cena jest sztucznie zawyżana, to nie jest to fajne.

Uprzedzę pytanie, które pewnie kwitnie już w Twojej głowie:

Nie – nie jest to trudne. Ani pracochłonne. Oto jak się za to zabrać krok po kroku.

Krok 1: wybierz metodę

Zacznij od kartki i ołówka – w myśl zasady, że najprostrze sposoby są często najlepsze.

Jest coś magicznego w zapisywaniu tekstu ręcznie, łatwiej się go zapamiętuje. Wydaje mi się, że pisanie odręczne ma większą wagę niż pisanie na klawiaturze. Tak łatwo jest kliknąć “zapisz” i już nigdy więcej nie otworzyć dokumentu ponownie…

A przecież cały sens księgi cen jest taki, by jej faktycznie używać, więc jeśli wolisz robić notatki na komórce, to tak właśnie rób.

Możesz też ściągnąć darmowy szablon do wydruku który przygotowałam lub szablon do Excela.

ksiega cen

Krok 2:  rozpisz swoje strony

W zależności od rozmiarów swojego notesu, zadedykuj jedną stronę na jeden produkt, którego cenę planujesz śledzić.

W przypadku każdego produktu, monitoruj 5 informacji: data zakupu, sklep, marka, cena jednostkowa i cena za kilogram. Narysuj je w formie pięciu kolumn:

  • Data zakupu: czyli dzień, w którym kupiłaś produkt. Wiele produktów (szczególnie świeżych) różni się ceną w zależności od sezonu, ale sporo z nich utrzymuje ją cały rok. Znając dokładną datę zakupu, będzie Ci łatwiej przewidzieć, kiedy się spodziewać dobrych cen w przyszłości.
  • Sklep: miejsce, w którym zakupiłaś produkt. Jeśli jest to sieć z wieloma oddziałami, zapisz również jego lokalizację.
  • Marka: Notowanie tej informacji pomoże Ci w zidentifikowaniu, które marki są tańsze od innych. Ta wiedza przyda się również później, by ocenić proporcję jakości do ceny.
  • Cena jednostkowa: Czyli cena, jaką zapłaciłaś za konkretny rozmiar opakowania. Na przykład: 3.50 zł za 400 ml
  • Cena za kilogram/litr: Bardzo przydatna, gdy chcesz porównać ceny opakowań o różnych pojemnościach. Często podawana na półce sklepowej – drobnym drukiem, na samym dole. Na przykład 22 zł za 1 litr.

Księga cen do zapisywania promocji | homemaker.pl @HomemakerPL

Krok 3: zacznij śledzić 10 produktów

Postaraj się określić dziesięć produktów, które kupujesz najczęściej. Jeśli to zadanie sprawia Ci to trudność, zacznij zbierać paragony ze sklepów. Po dwóch tygodniach przejrzyj je i zaznacz powtarzające się pozycje.

Każdemu produktowi poświęć jedną stronę. Na przykład, moja rodzina kupuje regularnie następujące produkty (te powtarzają się najczęściej):

Tłusty twaróg, Masło, Jajka, Ser żółty wędzony, Pomidory, Sałata lodowa, Kurczak cały, Boczek, Orzechy włoskie.

Każdą ze stron zatytuuj nazwą produktu, którego cenę monitorujesz. Wraz z każdymi zakupami, systematycznie wypełniaj wszystkie kolumny: Data, Sklep, Marka, Cena Jednostkowa, Cena za kilogram.

Nie musisz tego robić w sklepie. Wystarczy, że zachowasz paragon i zapiszesz wszystkie informacje w domu. Czasem trzeba będzie obliczyć parę informacji samodzielnie (szczególnie cena za kilogram), ale im więcej informacji uda Ci się zapisać – tym lepiej.

Książeczka adresowa

Najbardziej lubię metodę z książeczką adresową. Dzięki niej wszystko mam rozpisane alfabetycznie. W sekundę odnajduję kurczaka pod stroną z literką „K” lub jogurt pod „J”. Alternatywnie, spraw sobie segregator w formacie A5 lub mniejszy, dzięki czemu będziesz mogła dodawać i usuwać strony.

Krok 4: kontunuuj!

Zapisywanie cen sklepowych | homemaker.pl @HomemakerPL

Nie mam kilku godzin luzu, żeby siedzieć nad tabelkami. Podejrzewam, że Ty również nie skarżysz się na nadmiar czasu. Dlatego też proponuję Ci, by śledzić tylko ceny tych produktów, które często kupujesz. Nie warto popadać w paranoję i zapisywać absolutnie wszystkiego. Czas na tym spędzony przewyższałby opłacalność całej operacji.

Kupujesz kasztany i żurawinę tylko na święta? Nie ma sensu zapisywać ich kosztu przez cały rok. Jeśli jednak co tydzień kupujesz kilogram ulubionej ryby, warto znać jej cenę w okolicznych sklepach (co również pozwoli Ci zauważyć okazję cenową, gdy taka się pojawi na horyzoncie).

Najlepszy system? Co tydzień dodaj 10 nowych pozycji (lub zaktualizuj te istniejące). Nie muszą to być informacje pochodzące wyłącznie z Twoich zakupów, mogą również pochodzić z gazetek promocyjnych.

Czy warto czytać gazetki (nawet jeśli się nie wybierasz do sklepu)?

Uważam, że warto do nich zaglądać. Jest to najlepszy sposób na poznanie ich oferty bez konieczności osobistej wycieczki do sklepu. A kiedy już zajdzie potrzeba zakupu, będziesz dobrze zorientowana i rozpoznasz konkurencyjną ofertę.

Krok 5: rób zakupy według księgi cen

Czas wykorzystać naszą księgę w praktyce. Zanim włożysz coś do koszyka (a nawet przed dodaniem do listy zakupów), sprawdź notatki:

  • Widzisz promocję na pieczarki? Sprawdź swoją księgę cen, żeby się upewnić czy rzeczywiście jest to atrakcyjna oferta, a nie tylko chwyt marketingowy. 
  • Czy cena kawy XYZ przez dłuższy czas wzrasta? Może warto wypróbować markę ABC?
  • Rzeźnik ma wysokiej jakości wołowinę w ofercie specjalnej, a Ty planowałaś piec kurczaka? Zmień plan działania!

Podsumowując

Księga cen nie musi być wypasiona. Ani skomplikowana. Najważniejsze, żeby działała i pomagała wybierać tylko te najatrakcyjniejsze promocje w sklepach.

Wciąż nie jesteś przekonana że warto ją założyć? Gwarantuję, że wpis w przyszłym tygodniu rozwieje Twoje wątpliwości.:) 

10 super komentarzy

  • Na pewno przetestuję Twoją metodę – ten opis na początku to tak jakbyś pisała o mnie 🙂 Dużo da się na tym zaoszczędzić? Robiłaś jakąś kalkulację?

    • Tak, mam konkretne rezultaty – zapraszam Cię do lektury u mnie za tydzień. Właśnie piszę część drugą, bo pojawiło się parę pytań na mejla 🙂

  • Ja próbowałam kiedyś tego systemu, ale poległam, bo trochę za dużo tego było. Może faktycznie lepiej zacząć od małego zakresu produktów? Myślę, że po kilku tygodniach ceny ma się mniej więcej w głowie :).

    • Tak, warto się ograniczyć do kilku na początek żeby się nie zniechęcić.

      Poza tym – tak naprawdę kupujemy w kółko to samo. Myślałam, że kupuję różnorodnie…Po wprowadzeniu „księgi cen” okazało się, że 80% moich zakupów = 15-20 tych samych produktów 🙂

  • Fajny pomysł. Dobrze się czyta Twoje posty, bo widać, że są dopracowane 😉 Powodzenia w dalszym rozwijaniu bloga 🙂

  • Z analizą zakupów nie powinno być tak źle. Jeśli spisuje się wydatki z paragonów, to ma się dane z których można skorzystać. Też mi się wydaje że kupuję niewielką ilość produktów takich samych. Myślę, że kupuję najtaniej w 3-4 „moich” sklepach. Ale warto to zweryfikować. Jak jest się już pewnym gdzie kupić i za ile, można to wpisać na swojej liście zakupów, np. w Listonic;u, którego używam. (Pisałam o nim na blogu).

  • Piękne te Twoje wpisy 🙂 Jak piszesz, samo dobro. Porównywarka cen produktów to naprawdę świetny pomysł. Twój formularz mnie urzekł, ale prostota formy w postaci notesika adresowego jest chyba jeszcze lepsza. Postaram się wypróbować w ten weekend!
    Czy to oznacza, że zawsze chodzisz na zakupy z notesem?

    • Aż się Kasiu zarumieniłam 🙂 Dziękuję!
      Przez pierwsze 3 miesiące chodziłam z notesem zawsze i wszędzie. Teraz go biorę tylko na duże zakupy – te podstawowe 10 produktów zapamiętałam, więc nie muszę ich sprawdzać.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *